piątek, 11 lipca 2014

Rozdział 3

 Moim oczom ukazał się wóz Harry’ego, razem z Emily podążyłyśmy w jego kierunku i wdrapałyśmy się na siedzenia. Przez całą drogę chłopak nie zwracał na mnie najmniejszej uwagi, cały czas śmiali się razem z Em i wzajemnie szturchali. Wyglądali jakby znali się od zawsze, świetnie się dogadywali. Dziewczyna oznajmiła, że jesteśmy już na miejscu. Ostrożnie wysiadłam z samochodu trzaskając drzwiami, by je zamknąć.  Poprawiłam swoją torebkę oraz odgarnęłam kosmyk włosa z twarzy. Szatynka chwyciła mnie za rękę i pociągnęła do wejścia. Zauważyłam, że zmierzamy do grupki osób siedzących na czerwonej kanapie.    
– Cześć wam, słuchajcie chcę wam przedstawić moją nową przyjaciółkę, Zoe – uśmiechnęła się, a ja zastanawiam się od kiedy uważa mnie za przyjaciółkę. Dwóch chłopaków pomachało do mnie, a reszta pokiwała do mnie głową.
- Jestem Zayn - odezwał się zabójczo przystojny brunet. Posłałam mu przyjacielski uśmiech, a on go odwzajemnił.
- Więc pijesz coś? – tym razem zapytał blondyn. Była impreza, a jedno piwo by mi nie zaszkodziło.
- Jasne, wystarczy piwo – chłopak wręczył mi szklaną butelkę, po czym zrobiłam małego łyka. Usiadłyśmy razem z Emily na dużym fotelu. Zauważyłam, że chłopak z burzą loków obserwował każdy mój ruch, a kiedy na niego spojrzałam od razu odwrócił wzrok w inną stronę. Zastanawiałam się o co mu do cholery chodziło? Czyżby Olivia nagadała mu jakiś rzeczy, czy jak? Pewnie tak. Zayn cały czas zagadywał mnie skąd przyjechałam i co zamierzam robić w przyszłości, wydawał się być naprawdę miłym. Nie chodził do mojej szkoły tak jak Harry i reszta chłopaków siedzących na sofie. Wszyscy śmiali się, kiedy ktoś opowiadał zdarzenia z ostatniej imprezy. Po jakimś czasie podeszła do nas przylepa Harry’ego i spoczęła na jego kolanach. Chłopak jeździł palcami po części jej odkrytego pośladka, a ja ze zniesmaczeniem musiałam to oglądać. W końcu dziewczyna pociągnęła go za sobą, by ruszyć na górę w poszukiwaniu wolnego pokoju. Wiedziałam co to oznaczało. Postanowiłam, że będę trzymać się od niego z daleka. Nie jest on dla mnie odpowiednim towarzystwem, w porównaniu do Em i reszty jej przyjaciół.
 Minęło kilka godzin od czasu kiedy tu przybyłyśmy, wszyscy byli nieźle spici oprócz mnie i szatynki. Opowiedziała mi o swoich przeżyciach z alkoholem, które nie skończyły się dobrze. Teraz w ogóle nie pije i czuję się ona z tym świetnie.
 Harry’ego nadal nie było widać, co mnie w pewnym stopniu cieszyło. Było trochę niezręcznie z nim siedzieć i rozmawiać z wszystkimi, podczas gdy on krzywił się na każde moje słowo.
 - Chcesz już iść do domu? – spojrzałam na swój zegarek, godzina wskazywała kilka minut po północy. Zapomniałam. Nie poinformowałam matki o tym, że gdziekolwiek wychodzę. Pospiesznie wyciągnęłam z torebki telefon, ale na złość był rozładowany.
- Nie powiedziałam mamię, że gdzieś idę i jeszcze telefon mi się rozładował – chwyciłam się za głowę, już sobie wyobrażałam awanturę, po tym jak przyjdę do domu.
- Zadzwoń z mojego – zaproponowała, a ja poczułam lekką ulgę. Nadal będzie zła, ale nie aż tak. Napisałam jej wiadomość, że niedługo będę. Zadecydowałyśmy, że posiedzimy jeszcze kilka minut. Podsumowując wypiłam trzy piwa, czuję się bardzo dobrze. Zawsze cieszyłam się, że byłam wytrzymała i nie potrafiłam się narąbać. Nagle Emily wylała na siebie, jakiegoś drinka stojącego na stole. Szybko pobiegła do łazienki, by zmyć plamę widniejącą na jej sukience.  
 Usłyszałam, że ktoś głośno schodzi po drewnianych schodach. Oczywiście, że to Harry. Szedł jakby zaraz miał się przewalić. Podszedł do mnie, śląc mi zadowolony uśmieszek. Zrobiłam krok do tyłu, a on za mną.
- Zoe wyglądasz naprawdę pociągająco, może przejdziemy się na górę? – moje oczy otwarły się szerzej na jego słowa. Próbował dotknąć moje ramię, lecz szybko zrobiłam unik. Dalej szczerzył się do mnie, a ja zastanawiałam się co zrobić.
- No nie bądź taka, zabawimy się – poczułam od niego odór whisky, od czego skrzywiłam się mocno.
- Harry jesteś pijany – nie wiem po co to powiedziałam, skoro było to oczywiste.
- Kotku, zabawimy się – chwycił moje udo. Gwałtownie spoliczkowałam go, widać że się tego nie spodziewał. W końcu odpuścił, i podążył schodami na górę. Zaczęłam odtwarzać zdarzenie, które przed chwilą miało miejsce. Postanowiłam zachować to dla siebie.
 Było już ciemno, siedziałam na przystanku i czekałam na autobus. Emily miała blisko do domu, więc wracała pieszo. Dopiero po dwudziestu minutach przyjechał, wsiadłam i usadowiłam się na tylnym siedzeniu. Byłam naprawdę zmęczona.
 Poczułam ulgę kiedy wskoczyłam do mojego łóżka. Nie miałam sił by wziąć chociażby szybki prysznic. Zdjęłam ze swojej sylwetki sukienkę, po czym wciągnęłam na siebie luźną koszulkę. Nie było tak źle jak sądziłam, mama powiedziała mi tylko, żebym następnym razem ją poinformowała. Przykryłam się cienkim, różowym kocem. Spoglądałam w sufit, a w moje myśli wtargnęła się jedna osoba. Harry. Miałam wtedy czas by przyjrzeć się jego boskiej twarzy oraz zielonym tęczówkom. Był naprawdę przystojny, a ja nie potrafiłam wyrzucić go ze swojej głowy. Dlaczego przyszedł do mnie? Zostawił Olivię samą w pokoju? Te pytania cały czas we mnie krążyły. Nadal mnie zastanawiało czemu wykazywał niezadowolenie kiedy siedziałam z nim i jego znajomymi. Przecież mnie nie znał, a ja niego. Po długiej chwili zapadłam w głęboki sen.
 Przetarłam oczy i powoli wstałam z posłania. Udałam się do łazienki na orzeźwiający prysznic, weszłam do kabiny prysznicowej i wtarłam w siebie ulubiony żel. Spłukałam ciało gorącą wodę, od razu poczułam się lepiej. Przykryłam się ręcznikiem i wyciągnęłam z półki granatową, koronkową bieliznę. Nie wiedziałam co ubrać, więc wzięłam pierwszą lepszą koszulę w kratę i czarne spodenki. Zbiegłam na dół i szybko zaczęłam ubierać buty, by nie musieć zjeść śniadania. Głowa mamy wychyliła się zza drzwi, a ja przewróciłam oczami.
- Chyba nie myślałaś, że wyjdziesz z domu bez śniadania? – powiedziała surowo, po czym wręczyła mi kanapki do ręki. Podziękowałam jej i wyszłam.
 Właśnie wchodziłam na parking, był bardziej zatłoczony niż zwykle. Wiał wiatr, który przyprawiał mnie o gęsią skórkę.
- Zaczekaj! – usłyszałam za sobą wołanie. Obróciłam głowę, to był Harry. Czego on ode chciał? Chłopak podbiegł do mnie, a jego loki spadały mu na czoło.
- Musimy pogadać – o czym on chce ze mną pogadać? Poprawiłam torbę na ramię, i czekałam na to co powie.

____________________________

Hej, hej, hej. Na wstępie chcę podziękować wszystkim osobą za ciepłe słowa oraz rady, które naprawdę wiele dla mnie znaczą. Mam nadzieję, że rozdział się spodobał, ale mam dla was nieciekawą wieść. Wyjeżdżam na 2 tygodnie i nie będę przez ten czas dodawać rozdziałów. Jak wrócę, obiecuję, że wam to wynagrodzę. Jeśli macie jakieś pytania serdecznie zapraszam na mojego ASK
Buziaki dla was, trzymajcie się xx

8 komentarzy:

  1. Supee rozdział
    Udanego wyjazdu ~ Juls <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam już i mówiłam, że pięknie ale powtórzę się. Cudowny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Swietne *-* Bede czekac na kolejne i milutkiego wyjazdu <3
    Pozdrawiam i buziaki :) xx

    OdpowiedzUsuń
  4. świetne pisz pisz szybko nexta ;*

    OdpowiedzUsuń