poniedziałek, 22 września 2014

Rozdział 12

 Od razu wiedziałam kto mu to zrobił. Harry. Kiedy przybliżyłyśmy się do niego, Emily rzuciła się na niego i zaczęła dotykać jego posiniaczoną skórę.
- Kto ci to zrobił? - zapytała z przerażoną miną.
- Nieważne - odpowiedział drapiąc się po ręce.
Oczywiście, że nie chciał powiedzieć. Nie wiem co zaszło między nim, a Harry'm lecz pobicie Zayna było grubą przesadą. Dlaczego musieli załatwił to bójką, zamiast normalnie porozmawiać. 
- Jak się czujesz? - w końcu się odezwałam. - Potrzebujesz czegoś?
- Nie - oczywiście, że jego duma nie pozwalała dać innej odpowiedzi. - Wszystko w porządku. 
- Niech ci będzie - fuknęła na niego dziewczyna.
Zayn cały czas ściskał opuchnięte usta zerkając na mnie od czasu do czasu. Byłam na prawdę wściekła na chłopaka, z którym spędziłam wczorajszy wieczór. W końcu pożegnałyśmy się z Zaynem i weszłyśmy do środka budynku. Lekcję zaczynałyśmy wychowaniem fizycznym, którego na prawdę nie znosiłam. Byłam chyba najwolniejszą dziewczyną z klasy, co strasznie mnie dobijało. Emily miała całoroczne zwolnienie czego bardzo jej zazdrościłam. Nie zdziwiłam się faktem, że nie chciała mi powiedzieć nic na ten temat. Powoli przyzwyczajałam się do tajemnicy jaką skrywała dziewczyna. Po szybkim przebraniu się w czarne leginssy i luźną koszulkę ruszyłam na sale gimnastyczną, gdzie wszyscy już ćwiczyli. Nawet nie zdążyłam przeprosić za spóźnienie, bo pani Sprout zaczęła wrzeszczeć w momencie, kiedy stanęłam obok niej.
- Pierwsze zajęcia, a już spóźniona - zmierzyła mnie wzrokiem następnie sprawdzając coś w dzienniku. - Scott, tak?
- Tak proszę pani - odpowiedziałam zdenerwowana.
- Co tak stoisz? Już, piętnaście pompek - nadal stałam jak słup wgapiając się w nią z niedowierzaniem. - Migiem. Chyba, że chcesz dwa razy tyle.
Na samą myśl o robieniu tylu pompek skręciło mnie w żołądku. Nie byłam typem sportowca i nie zamierzałam. Szybko znalazłam się pod drabinkami zaczynając wykonywać polecenie pani Sprout, która cały czas na mnie zerkała. 
 Uciążliwa lekcja w końcu dobiegła końca, byłam wykończona przez zaliczanie cholernych biegów. Od razu po wejściu do szatni wyciągnęłam z torby butelkę wody szybko ją opróżniając. 
- Chyba się na ciebie uwzięła - usłyszałam głos jakiejś dziewczyny.
Obróciłam się w jej stronę i ujrzałam dziewczynę z idealną figurą. Miała długie, blond włosy związane w wysoki kucyk. Sportowy strój idealnie leżał na niej opalonym ciele. 
- Taa, chyba tak - odpowiedziałam.
- Jestem Grace, a ty jesteś Zoe? - uśmiechnęła się wyciągając rękę w moim kierunku.
- Tak - uścisnęłam jej dłoń uśmiechając się.
- Muszę lecieć, miło było cię poznać - odparła i zniknęła.
Po przebraniu się w normalne ciuchy zabrałam z szafki książki potrzebne na następne zajęcia. Przyjaciółki nie widziałam od czasu pierwszej lekcji. Nie miałam ochoty za nią ganiać i wypytywać się o to gdzie poszła. Równo z dzwonkiem weszłam do klasy zajmując swoje stałe miejsce w ostatniej ławce pod oknem. Wyjrzałam przez nie dostrzegając dwie osoby stojącego obok lśniącego motocykla. Była to oczywiście Emily i jakiś chłopak. Jego twarz była mi dziwnie znajoma, lecz nie potrafiłam sobie przypomnieć kim był. Po chwili namysłu zorientowałam się, że jest to mój sąsiad z naprzeciwka, Liam. Nie znałam go dobrze, tak na prawdę nic o nim nie wiedziałam oprócz tego, że jest dobry w naprawianiu kosiarek. Na samą myśl o tym wspomnieniu uśmiechnęłam się do siebie. W końcu pożegnali się najzwyczajniejszym uściskiem, po czym Liam założył na głowę kask i odjechał. Minęło kilka minut zanim Em pojawiła się klasie przepraszając wściekłą nauczycielkę. Usiadła obok mnie w ławce cały czas szeroko się uśmiechając. Wyglądała jakby była zakochana. Szeptem zaczęła opowiadać mi o chłopaku, który strasznie się jej podobał. Z jej opowieści wywnioskowałam, iż był ułożonym i mądrym człowiekiem. Troszkę dziwiło mnie jego posiadanie motocykla, bo to raczej pasowało do niegrzecznych kolesi. Powiedziałam jej o super przygodzie z kosiarką, z czego obie wybuchłyśmy śmiechem, a nauczycielka ponownie nas upomniała.
 Wszystkie zajęcia dobiegły końca i wyszłyśmy w końcu na świeże powietrze. Pożegnałam się z przyjaciółką następnie kierując się do domu. Słońce przyjemnie grzało moją bladą skórę, której nie udało mi się opalić w wakacje. Postanowiłam wstąpić do sklepu po szampon do włosów, bo przypomniałam sobie, że jest go już niewiele. Wybrałam truskawkowy razem z odżywką. Zapłaciłam za zakupy i wyszłam. Kiedy ruszyłam przed siebie zauważyłam chłopaka z burzą loków na głowie. Na nosie Harry'ego spoczywały okulary pilotki. Na prawdę mu pasowały, lecz natychmiast odrzuciłam tą myśl od siebie. Przypomniał mi się posiniaczony Zayn przed szkołą więc natychmiast zaczęłam iść do chłopaka. Rozmawiał z kimś przed telefon, lecz natychmiast się rozłączył, gdy mnie zobaczył.
- Cześć, Zo - na jego policzkach pojawiły się dołeczki, które dodawały mu uroku.
- Jak ty mogłeś mu to zrobić! - wrzasnęłam nie zwracając uwagi na ludzi wychodzących z baru.
Oczy chłopaka wyskoczyły z orbit, a jego ręka próbowała dotknąć mojego ramienia.
- Nie dotykaj mnie!
- O co ci do cholery chodzi? - on również zaczął na mnie wrzeszczeć jeszcze głośniej niż ja.
- Nie udawaj, że nie wiesz o co chodzi! - moje policzki zrobiły się gorące ze wściekłości jaką darzyłam Harry'ego.
- Tobie coś odbiło, zachowujesz się jak wariatka! Najpierw miło spędziliśmy wczorajszy wieczór, a teraz masz jakiś problem. Zastanów się czego chcesz!
- Jak mogłeś pobić Zayna, jest cały w siniakach. - powiedziałam z wyrzutem do niego.
- Co do kurwy? Co ja niby kurwa zrobiłem? - zaczął kpić z moich słów chwytając się za głowę.
Spoglądał na mnie z niedowierzaniem. Udawał zaskoczenie co jeszcze bardziej podnosiło mi ciśnienie.
- Dobrze słyszałeś.
- Ty nic nie wiesz! - krzyknął.
- Doskonale wiem, widziałam na własne oczy jak go lejesz - założyłam ręce na klatkę piersiową.
Twarz Harry'ego nabrała purpurowego koloru, a jego pięści coraz mocniej się zaciskały. W końcu odwrócił się i podszedł do swojego samochodu otwierając drzwi.
- Co ty robisz? - zapytałam zdziwiona jego zachowaniem.
- Jadę jak najdalej od ciebie. - powiedział nieco spokojniejszym tonem i wsiadł do auta mocno trzaskając drzwiami. Zapalił silnik i wyjechał z parkingu spoglądając na mnie ostatni raz. Odjechał.


jeśli przeczytałeś/aś - zostaw komentarz 

9 komentarzy:

  1. Ok, więc... Nie wiem czemu, ale przez cały ten rozdział nie mogę przestać się śmiać (chyba głównie z tej kosiarki XDDDD0
    Och, DRAMAT, CO TO ZA DZIWY... Nadal się śmieję, chociaż to nie jest śmieszne hahaha
    Nie wiem czemu, ale wkurwia mnie ta Emily, Zo trochę też bo nie pogadała z Harrym i Harry też, bo se pojechał i nazwał ją wariatką, jakby on był normalny... Wiesz o co mi chodzi :)) hahahaha Nieważne, jak zwykle cudowny, ale zacznij sprawdzać uważniej te rozdziały, kc i czekam na następny ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślepnę na starość hahahhaahahahahahhaha buzi ♥

      Usuń
  2. CUDOWNY <3 Zo mnie powoli wkurwia... NO ALE CO ZROBISZ? NIC NIE ZROBISZ XD Szkoda tylko, że było tak mało Harry;ego no ale nadrobisz xD <3 Z NIECIERPLIWOŚCIĄ CZEKAM NA NASTĘPNY ROZDZIAŁ <3 KC <3 /Twoja kochana Emilka <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co Ciebie wieśniaro nie wkurwia hahahahahaha x

      Usuń
  3. No świetny, świetny. Supe super.
    Emily suka jakaś tej.
    Zo nadpobudliwa.
    Zayn pobity.
    Harry wkurwiony...
    + kosiarka
    CO TO BĘDZIE? xd
    Czekam na nn
    @Kwiatkowska04

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą kosiarką to dojebałaś hahahahaha

      Usuń